Nadal obrażona na obrzydliwych oszustów postanowiłam zgodnie z obietnicą nie kupować ich farby do włosów. Zamiast tego zdecydowałam się na szamponetkę Marion.
Ło matko i córko.
Los mnie pokarał, a Joanna zemściła się za obrzydliwe oszczerstwa w jej kierunku.
Bałam się dotknąć włosów po zastosowaniu tego specyfiku. Końcówki kruszyły mi się pod palcami.
Przysięgam, że po najgorszych rozjaśniaczach nie miałam włosów w takim stanie.
Po wyładowaniu połowy opakowania odżywki na głowę i ostrożnym rozczesaniu piór moim oczom ukazał się zabawny widok. Grzywka koloru czerwonego, końcówki blond, a reszta upierzenia koloru nieokreślonego.
A wszystko razem okraszone tandetnym malinowym połyskiem.
Nie zgadniecie co uratowało mój skalp.
Pieprznięty do ostatniej szuflady, wybebeszony brutalnie z opakowania pseudo szampon firmy Joanna.
Niech by to szlag, żeby mnie tak podstępnie podejść
-
Czcicielka Kotów:
-
Młoda Żonka:
-
♥♫♪☺Pieces of my heart...:
Pokaż wszystkie (18) ›