Muszę się wygadać
Od kilku lat marzę o podróży do Indii. Zawsze wydawało mi się, że taka wyprawa jest niesamowicie droga i prawdopodobnie nigdy nie będzie mnie na nią stać. Zawsze były ważniejsze plany i ważniejsze wydatki. I jakoś udawało mi się odpędzać od siebie myśli o wyprawie.
Do czasu.
Niecały miesiąc temu dowiedziałam się, że moja najlepsza przyjaciółka wyrusza na wycieczkę właśnie w to miejsce na ziemii. Zazdrość uderzyła we mnie z siłą młota pneumatycznego

Zabroniłam Jej wspominać w mojej obecności o wakacjach i pogrążyłam się w otchłani rozpaczy.
Chwilę trwało zanim zorientowałam się jaka jestem niemądra.
Wytargałam z szafy ogromny notes, zrobiłam plan, przegrzebałam wszystkie dostępne fora internetowe i wyszło mi, że taka podróż wcale nie jest w moim przypadku niemożliwa

Wręcz przeciwnie.
Oczywiście nigdy nie brałam pod uwagę wyjazdu na tydzień z biurem podróży. Mój plan zakłada wyjazd na własną rękę pod koniec lutego przyszłego roku i powrót w drugiej połowie marca. W sam raz żeby załapać się na święto Holi, czyli festiwal kolorów
Planuję wykupić przed wylotem tylko dwa noclegi, a o resztę martwić się już na miejscu. Przeżywać, smakować i poznawać ludzi
Okazuje się, że niektóre marzenia wcale nie tak trudno spełniać

Mnie wystarczył jeden kopniak w tyłek żeby zacząć działać
Nie wiem tylko jak taki wyjazd przeżyje M., który pewnie wolałby na wakacjach odpocząć i pobyczyć się na leżaku
Ja zamierzam przeżyć przygodę życia i proszę trzymać kciuki, żeby wszystko się udało

Bo jeśli nie teraz to kiedy?
Zdjęcie pochodzi ze strony
liveindia.com
-
Haniya:
Pokaż wszystkie (1) ›